De Molen Rook & Vuur (Smoke & Fire)
De Molen Rook & Vuur (Smoke & Fire)
De Molen Rook & Vuur (Smoke & Fire)
% alk. 8.2
Blg 18.0
IBU 28
8717624421457addbarcode
ulubione: 1

De Molen Rook & Vuur czyli dym i ogień. Stare porzekadło mówi, że nie ma dymu bez ognia. Trafnie ujęte w przypadku tego piwa. Oto przed nami bardzo ciekawe połączenie. Podczas przelewania tego smolistego trunku do kieliszka, wzburza się gęsta, beżowa i sztywna piana, która łapczywie oblepia szkło. Po uroczystym otwarciu i przelaniu piwa, nad napojem unosi się zapach wędzonych słodów, torfu, karmelu. Nasuwać może się także skojarzenie z pieczenią lub wędzoną szynką. Smak niewiele ustępuje zapachowi. Dominują nuty czekoladowe, pomieszane z palonymi akcentami nawiązującymi do wędzenia. Nic dziwnego, w końcu jest to piwo typu Smoked. Ostatecznie na języku wyczuć da się ów "Vuur" - Smak papryczek Chili podkreśla swoją obecność.
Dodał: degustator - 2013-11-21 09:50:00

oceny Oceny

Użytkownicy 8 / ilość: 5
Goście 7 / ilość: 1
średnia 7,83/10 / ilość: 6

Oceń piwo

Wygląd:
Zapach:
Smak:
Ogólna ocena:

Komentarze:

awatar
Jeśli chcesz aby komentarz był skojarzony
z Twoim kontem w serwisie - zaloguj się.
Nie masz jeszcze konta - wypełnij formularz rejestracyjny

awatar
Shinodin
starstarstarstarstar

2020-11-07 07:42:57
Piana praktycznie żadna, beżowa, drobnoziarnista, dziurawiąca się momentalnie po przelaniu piwa z butelki do szkła i nie pozostająca pod zupełnie żadną postacią, następstwem czego brak lacingu. Barwa ciemniejsza rubinowa, na powierzchni unosi się dużo drobinek drożdżowych, w miarę klarowne i przejrzyste, nieznacznie tylko zmętnione. W zapachu przyjemne nuty wędzone, podchodzi mięskiem i szynką, dym, torf, lubię te klimaty, kawa i czekolada w ilości minimalnej, więcej palonych akcentów, generalnie ciemny charakter jest oddany, czuć również coś z ostrej papryki, intrygujący aromat. W smaku wędzonka nadal na pierwszym planie, osiada na podniebieniu i dłuższy czas się tam utrzymuje, przeciętna ilość ciała, mało kawy, czekolada deserowa, paloność, dobrze zamaskowany alkohol, delikatnie grzeje przełyk, zdecydowanie bardziej grzeje przełyk natomiast finisz o profilu ostrej papryczki chilli, czuć go naprawdę konkretnie i drapie w gardło, wysycenie na średnio-niskim poziomie. Kapsel od holenderskiego browaru, etykieta elegancko i klasycznie wykonana graficznie. Warka 7.11.2020, data rozlewu cztery lata wcześniej. Leżakowane około dwóch lat, degustowane w dzień daty spożycia. Ułożony stout, choć oczywiście zabrakło mi ciemnego ciała, aczkolwiek nie jest to wersja imperialna więc można się było tego spodziewać. Świetna wędzonka za nią duży plus, dużo chilli osiadającego na kubkach smakowych. Czy leżak coś pomógł? Na pewno piwo nie jest kwaskowe jak mogłem przeczytać we wcześniejszych komentarzach, alkohol również dobrze ukryty, także myślę, że tak. Gdyby to była wersja imperialna obstawiałbym zachwyt, a tak mamy do czynienia z lekką ekscytacją zasługującą w mojej opinii na 8 z małym minusem.
oceny Oceny użytkownika:
8 ( smak: 7, zapach: 7, wygląd: 8 )
awatar
nietzsche
starstarstarstarstar

2019-12-28 23:10:48
Wygląd: brunatne w szkle, ale przy nalewaniu wydaje się być rubinowe, nie jakoś wybitnie ciemne, po prtostu mętne, piana nieznaczna, ale na styl siądzie
Zapach: 4,5 roku od rozlewu, pół roku po terminie, a wciąż czuć wędzoność, przy czym to wędzoność torfowa, więc smoła, spalone kable, bandaże, po niej mocna melanoidynowość, taka bardziej w typie bałtyka niż stouta, kapsaicyna jest w teorii bezwonna, ale czuć pikantność papryki
Smak: Cienkusz, to jest formalnie 8,2% z 18, ale nie zdziwiłbym się, gdyby miało bliżej 9%, bo alkohol wciąż wyczuwalny w tak starym piwie, mocna kwaskowość i winność, przypomina mi bardziej takie holenderskie portero-flandersy, czerwone wino, piwniczność, czerwone owoce, śliwka, rodzynka, to czerwone wino nawet trochę w typie porto, do tego wędzonka torfowa, może z jakąś nutą wędlinową, żeby była jasność, to nie jest wędzoność, która wgniata w fotel, bardzo mocno pikantne. Całkowicie rozumiem rozczarowanie świeżym, bo w tym te najlepsze rzeczy pochodzą raczej z utlenienia.
oceny Oceny użytkownika:
7 ( smak: 7, zapach: 7, wygląd: 6 )
awatar
Brodzisław
starstarstarstarstar

2016-12-25 22:06:48
Kolor czarny, nieprzenikniony. Ideał. Piana beżowa ze średnich i dużych pęcherzy szybko opadła niemal do zera.
Zgodnie z zapowiedzią z butelki uniósł się dym od torfowego/whisky słodu i ogień od chili. Są też ciemne czekoladowe i kawowe nuty a także alkoholowa likierowość, praliny. Po przelaniu do szkła akcentów dymionych i whisky jest jeszcze więcej łącznie z nutami aptecznymi, palonych kabli etc. Czyli to co tygryski lubią najbardziej.
W smaku jest mega wytrawne, cierpkawe nieco nawet. Torfowe, dymione nuty są na pierwszym planie. Kwasek finiszuje smak. Czekolady i kawy której należałoby się spodziewać jest niewiele, a przynajmniej słabo się ją wyczuwa. Po kolejnych łykach wchodzi goryczka, średnia, chili jakoś nieszczególnie jest wyczuwalne. Niestety, kwaskowość ocierająca się o octowy fetorek narasta.
Ogólnie rozczarowanie! Po dymie i ogniu w aromacie w smaku mamy taki ciemny lambik. A nie o to przecież chodziło.
oceny Oceny użytkownika:
7 ( smak: 6, zapach: 9, wygląd: 8 )
awatar
Marianek
starstarstarstarstar

2016-04-16 21:38:58
Kolor: bardzo ciemne z wiśniowymi przebłyskami. Piana stworzyła się wysoka i była obfita. Dość trwała i zostaje do końca degustacji, z silnym śladem na szkle.
Nos: z butelki dominacja wędzonki typu torf (bandaże). Ze szkła dochodzi inna nuta, chyba od chili, choć może bardziej od słodów palonych. Brak czekolady i kawy.
Smak: wytrawno-kwaskowe. Palone słody dają solidne odczucie kwaskowości, nawet w pierwszej chwili pomyślałem, że jest skwaśniałe! Jest dym torfowy, trochę palonej goryczki i mega kwasek od palonych słodów. Przez to jednowymiarowe i niezbyt łatwe w odbiorze. Ekstremalne doznania. niezbyt zbalansowane, bo prawie wcale nie ma czekolady i kawy.
oceny Oceny użytkownika:
9 ( smak: 8, zapach: 8, wygląd: 10 )
Zobacz także:
wykonanie choruzy.pl © 2010